WWF Poland - Mity powodziowe: Bobry atakują

Mity powodziowe: Bobry atakują



Opublikowano 31 maj 2010
To nie bobry są winne
© WWF / Fred F. HazelhoffEnlarge
Obarczanie bobrów winą za tegoroczną powódź w Polsce jest próbą ukrycia prawdy o fatalnych zaniedbaniach, których odpowiedzialne instytucje dopuściły się w ciągu ostatnich 13 lat w zakresie ochrony przeciwpowodziowej. Decyzje o odstrzale zwierząt nie mają żadnego uzasadnienia, wywołają kolejne straty w przyrodzie nie poprawiając w najmniejszym stopniu sytuacji na zagrożonych terenach – uważa organizacja ekologiczna WWF Polska.

Kiedy opada fala powodziowa, rozpoczynają się poszukiwania winnych powodzi. Tym razem winą obarczono bobry. Powtarzane przez polityków i lokalną administrację mity na temat bobra, sprawiły, że robi się wszystko, aby wydano zgodę na odstrzał tych zwierząt. Nikt jednak nie zastanowił się nad zasadnością takiej decyzji.

Tymczasem rzeczywistym winnym wzrastających strat ekonomicznych i społecznych w przypadku wylewów rzek jest niekontrolowane zagospodarowywanie obszarów zagrożonych powodzią. W Polsce obwałowano już ¾ obszarów zalewowych nad Odrą i Wisłą, i dopuszcza się do ich zabudowywania mimo że powszechnie wiadomo, że, obwałowania nie gwarantują tym terenom 100% bezpieczeństwa – mówi Piotr Nieznański, kierownik działu ochrony przyrody WWF Polska. W krajach rozwiniętych powstrzymanie zabudowy obszarów zalewowych jest podstawową zasadą ochrony przeciwpowodziowej. Natomiast w Polsce, mimo strat powodowanych przez rokroczne powodzie i apeli organizacji pozarządowych takich jak WWF, od lat powiela się te same błędy zagospodarowania przestrzennego.

Bóbr europejski, który jest przedmiotem debaty na temat winnych powodzi, jest gatunkiem objętym ochroną częściową. Oznacza to, że zgodę na odstępstwo od ochrony – na przykład decyzję o odstrzale, może wydać Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ). Taką decyzję wydał właśnie RDOŚ w Bydgoszczy. Do końca czerwca myśliwi będą mogli strzelać do bobrów wzdłuż wałów na terenie gmin nadwiślańskich: Lubanie, Bobrowniki, Waganiec, Nieszawa, Raciążek, Aleksandrów Kujawski, Ciechocinek, Czernikowo, Obrowo, Lubicz, Wielka Nieszawka, Zławieś Wielka, Solec Kujawski, Dąbrowa Chełmińska, Dobrcz, Chełmno, Unisław, Pruszcz, Świecie nad Wisłą, Dragacz, Nowe nad Wisłą, Warlubie, Grudziądz, Włocławek, Fabianki. Stwarza to niebezpieczny precedens do odstrzału tego gatunku w Polsce.
Według informacji uzyskanych od osób, które mieszkają w rejonie objętym odstrzałem, decyzja obejmuje gminy ze szczątkowymi wałami, które są porośnięte krzakami i od dziesięcioleci nie były konserwowane, jak te w gminie Czernikowo. Z kolei w gminie Wielka Nieszawka wały oddalone są od Wisły o co najmniej 300 metrów. Bobry w tej gminie są w innym miejscu - na stawach rybnych oddalonych o 1,5km od Wisły, na źródliskach.

Wały wiślane są oddalone od kilkadziesiąt metrów od normalnego nurtu rzeki, podczas gdy bobry kopią nory wyłącznie pod wodą – mówi dr Andrzej Czech, który od lat bada zwyczaje polskich bobrów. - Niezrozumiałe jest zatem w jaki sposób miałoby dojść do uszkodzenia i przerwania wałów. Nawet jeśli rzeczywiście bobry przysparzają jakichś problemów człowiekowi, to o wiele skuteczniejszymi metodami niż odstrzał są zabezpieczenia techniczne – na przykład instalacja siatek metalowych chroniących wały, groble i inne urządzenia wodne. Co więcej, najprawdopodobniej dzięki bobrom skala powodzi jest mniejsza. Według wstępnych i bardzo ostrożnych szacunków w górnych odcinkach dorzecza Wisły i Odry bobry utrzymują tysiące tam, gromadzących co najmniej pięćdziesiąt milionów metrów sześciennych wody – uważa dr Czech - Ponadto powodują zwolnienie nurtu małych rzek i punktowe retencjonowanie wody na terenach niezabudowanych.

W decyzji wydanej przez RDOŚ w Bydgoszczy można przeczytać, że na odstrzał zezwala się „ze względu na konieczność ograniczenia poważnych szkód w gospodarce oraz interes zdrowia i bezpieczeństwa powszechnego, z uwagi na zagrożenie przerwania wałów przeciwpowodziowych na Wiśle, w związku z przechodzącą przez teren województwa kujawsko-pomorskiego powodziową falą kulminacyjną.” Decyzja została wydana na wniosek wojewody kujawsko-pomorskiego. RDOŚ powołując się na Kodeks postępowania administracyjnego i przychylając się do wniosku wojewody postanowił odstąpić od uzasadnienia decyzji. Nie wiadomo, jakim uzasadnieniem dysponuje wojewoda kujawsko-pomorski. Jeżeli wspomina się o poważnych szkodach, strona wnioskująca o odstrzał bobrów powinna dowieść domniemanej „winy” bobrów. Argument, że przez teren województwa przechodzi fala kulminacyjna, również nie jest uzasadnieniem, bo fala dotarła już do Bałtyku, a odstrzał redukcyjny ma trwać do końca czerwca. Nie stało to na przeszkodzie, aby wojewoda kujawsko-pomorski wraz z decyzją RDOŚ rozesłał pismo do prezesów Zarządów Okręgowych Polskiego Związku Łowieckiego, w którym zaapelował o aktywizowanie środowiska myśliwych.

Decyzje o odstrzale bobrów są najprawdopodobniej podyktowane chęcią odwrócenia uwagi od odpowiedzialności polityków i urzędników za przestarzały i nieskuteczny system ochrony przeciwpowodziowej w Polsce, oparty głównie na budowie wałów – uważa Paweł Średziński z WWF Polska. – Zapomina się, że dzięki bobrom podnosi się poziom wód gruntowych w borykającej się z suszami Polsce, zwiększa się retencja i bioróżnorodność, a według danych z 2002 roku bobry uchroniły aż 10 tysięcy hektarów lasów przed pożarami. Z kolei z badań prowadzonych przez Instytut Nauk o Środowisku UJ wynika, że jedynie 3% stanowisk bobrów w Polsce powoduje szkody. Na Litwie i Łotwie, które zajmują mniejsze terytorium niż Polska, żyje trzy razy więcej bobrów.

Nie grozi nam też inwazja bobrów, co mogłoby wynikać z wypowiedzi niektórych polityków i urzędników – kontynuuje Średziński. - Bobry są zwierzętami terytorialnymi, które żyją w monogamicznych rodzinach. Liczba potencjalnych miejsc do kolonizacji jest ściśle określona. Nigdy nie jest tak, że jest za dużo bobrów. Kiedy populacja bobrów staje się zagęszczona, uruchamiają się naturalne mechanizmy regulacyjne - w sytuacji braku nowych terytoriów do kolonizacji, rodzi się znacznie mniej młodych.
To nie bobry są winne
© WWF / Fred F. Hazelhoff Enlarge