Zrzuty zasolonych wód z kopalni i innych zanieczyszczonych wód z zakładów przemysłowych lub komunalnych zmieniają parametry wody, co jest ogromnie szkodliwą ingerencją w środowisko. Dobitnym przykładem tego, czym może skutkować nadmierne zasolenie rzeki, jest Odra. O konsekwencjach tego nieodpowiedzialnego działania piszemy w dalszej części artykułu.

  1. Stan zasolenia rzek w Polsce
  2. Jak ograniczyć zasolenie rzek?
  3. Kto powinien ponosić koszty za zasalanie rzek?
  4. Jak zminimalizować zasalanie rzek – rozwiązania dla kopalń

1. Stan zasolenia rzek w Polsce

Niestety blisko półtora roku od katastrofy w Odrze problem braku kontroli nad zrzutami zasolonych wód pokopalnianych – i w praktyce nieograniczonych pozwoleń na te zrzuty – nie został rozwiązany. Zasolenie Odry od Górnego Śląska w dół rzeki w kierunku Bałtyku notorycznie przekracza dopuszczalne wartości i nie jest przesadą stwierdzenie, że wody w dorzeczu Odry gdzieniegdzie są słone jak... morze. Jest to szczególnie widoczne w dopływach Odry – Rudej, Bierawce czy Kłodnicy, do których odprowadzane są wody z kopalń węgla kamiennego i miedzi. 

Ponad normę zasolone są także inne rzeki w Polsce, bo problem ten obecny jest także w dorzeczu Wisły. Dodatkowo, do Odry, Wisły i ich dopływów, wraz ze ściekami oraz wodą spływającą z pól uprawnych, trafiają azot i fosfor oraz inne pierwiastki niezbędne do rozwoju zakwitów glonów, między innymi złotej algi i sinic. Co istotne, Prymnesium parvum nadal występuje w dorzeczu Odry, choćby w Kanale Gliwickim, gdzie wiosną i latem 2023 z tego powodu doszło do śmierci ryb. W ostatnich miesiącach obecność złotej algi stwierdzono także w Wiśle i jej dopływach1.
Odrą, tak jak wszystkimi rzekami w Polsce, naturalnie płyną wyłącznie wody słodkie. W rzece o dobrym stanie ekologicznym, bez nienaturalnie podwyższonego zasolenia, słonolubna złota alga Prymensium parvum nie miałaby jak się rozwinąć. Wody słone do Odry dostarczył wyłącznie człowiek. Przy panujących wtedy wysokich temperaturach i niskim stanie wody oznaczało to dla rzeki wyrok.

Każdy wodny organizm jest naturalnie dostosowany do pewnego zakresu zasolenia wody – im dalej od optymalnego zasolenia, tym gorzej sobie radzi. Zasolenie w Odrze całkiem dobrze znoszą gatunki takie jak okoń czy płoć, które z natury tolerują wody słonawe. Dużo gorzej mają się gatunki wybitnie słodkowodne, których w Odrze poniżej Śląska już po prostu nie ma. Zasolenie rzeki zmieniło cały jej ekosystem – w tym plankton, w którym w 2022 roku zadomowiło się Prymnesium parvum. Dopóki woda w Odrze nie stanie się znów wodą słodką, nie możemy liczyć na to, że złota alga sama zniknie, i musimy być gotowi na jej kolejne toksyczne zakwity – wyjaśnia Katarzyna Czupryniak, Specjalistka ds. Ochrony Ekosystemów Wodnych WWF Polska.

2. Jak ograniczyć zasolenie rzek?

Odpowiedź jest prosta – zmieniając prawo. Innego sposobu, który ochroni nas przed kolejnymi katastrofami, nie ma. Konieczne kroki to:

  1. Ograniczenie zrzutu wody zasolonej i nałożenie na kopalnie obowiązku budowy i stosowania systemów odsalania oraz wydajnych systemów retencyjno-dozujących, tak by można było regulować ilość odprowadzanej wody zależnie od aktualnego stanu rzeki. Brak instalacji powinien być obłożony karą finansową. Wielkość zrzutów musi być skorelowana z wielkością aktualnych przepływów w rzekach.
  2. Zmiana limitów dopuszczalnej soli w ściekach (poprzez wprowadzenie górnych limitów stężeń chlorków i siarczanów). Obecnie wynosi ona 1g/l.1 Gdyby woda w Odrze spełniała normy zasolenia przewidziane dla rzeki tego typu, czyli nie przekraczałoby ono 850 mS/cm (co odpowiada ok. 0,54 g soli w litrze wody), złota alga nie byłaby w stanie się namnożyć w takiej ilości, aby doszło do zakwitu i katastrofy.
  3. Zmiana sposobu przyznawania pozwoleń wodno-prawnych, tak by uwzględniały one ilość zanieczyszczeń, która trafia do rzeki z wszystkich zakładów. W tej chwili sposób przyznawania tych pozwoleń jest wadliwie skonstruowany, bo nie uwzględnia kumulowania się oddziaływań.  
  4. Powołanie niezależnego sytemu kontroli i nadzoru – dziś wyznaczone w pozwoleniach limity są niekontrolowalne, a zanieczyszczający kontroluje się sam. Tzw. samo-raportowanie, gdy dany zakład przesyła informację o tym co, kiedy i ile zrzucał, prowadzi do błędów i jest wielkim polem do nadużyć.
  5. Wprowadzenie systemu ciągłego monitoringu jakości i ilości ścieków oraz wód odbiornika. Dziś monitoring wód jest prowadzony tylko w wybranych terminach, a wyniki badań nie są dostępne w czasie rzeczywistym, co utrudnia reagowanie w sytuacjach kryzysowych. A dziś już wiemy, że aktualna wiedza o podstawowych parametrach wody mogłaby uchronić Odrę przed katastrofą lub ograniczyć jej skalę.

Gdyby istniejący monitoring był w stanie wykazywać na bieżąco zmiany ilości i parametrów stanu wód, a obywatele mogliby na bieżąco to obserwować, to rosłaby presja społeczna. Przykładem jest to, jak zmieniła się wrażliwość społeczna na zanieczyszczenie powietrza, odkąd zaczęto je powszechnie mierzyć – prognozy pogody zawierają ocenę jakości powierza w poszczególnych regionach i miastach. Gdy takiego monitoringu (rzek) nie ma, ludzie nie wiedzą, co płynie rzeką, a zakłady zrzucające zanieczyszczenia mogą czuć się bezkarnie – mówi Piotr Nieznański, Ekspert ds. Polityki Środowiskowej WWF Polska.

  1. Zwiększenie opłat za odprowadzanie ścieków do rzek, a przede wszystkim zrzuty słonych wód pokopalnianych. W tej chwili opłaty są rażąco niskie, przez co kopalniom bardziej opłaca się spuszczać słoną wodę niż inwestować w wielokrotnie droższe systemy oczyszczające wodę przed wprowadzeniem jej do rzeki. Dodatkowo do zanieczyszczania zachęca niska wykrywalność, kto odprowadził ścieki.
  2. Wprowadzenie opłat za pobór wód w ramach odwadniania kopalń. Dziś kopalnie mogą odpompowywać wodę podziemną za darmo – co jeszcze bardziej zmniejsza motywację do efektywnego wykorzystania wód, a także negatywnie wpływa na stan środowiska i zasoby wód w Polsce.

Kopalnia Janina

3. Kto powinien ponosić koszty za zasalanie rzek?

W Rekomendacji zmian prawnych niezbędnych do zminimalizowania wpływu zrzutów wód kopalnianych na stan rzek2, przygotowanej dla Koalicji Ratujmy Rzeki przez Fundacje Frank Bold i Greenmind, wprowadzenie wyższych stawek opłat za zrzut chlorków i siarczanów to niezbędny bodziec, by zakłady górnicze ograniczyły zrzuty zasolonych wód. Przy śmiesznie niskich obecnych stawkach opłat za zrzuty (od 2015 r. to 0,050 zł/kg, która wg przyjętej specustawy odrzańskiej ma zostać utrzymana do 2030 r.) zakładom nie opłaca się inwestować w kosztowne metody odsalania.  

W Rekomendacji… czytamy:

Zgodnie z zasadą „zanieczyszczający płaci” opłata za zrzut zasolonych wód powinna być na tyle wysoka, aby mobilizować zakłady górnicze do odsalania wód pochodzących z odwadniania kopalń, a tym samym nieszkodzenia środowisku.

Rekomendacja wskazuje także, że stawki powinny rosnąć progresywnie już od obecnego roku.

4. Jak zminimalizować zasalanie rzek – rozwiązania dla kopalń

Jednocześnie powinien zostać opracowany mechanizm finansowy, promujący zakłady górnicze, które zainwestują w instalacje odsalające wody pokopalniane (np. poprzez zmniejszenie opłat za jeden kilogram soli odprowadzanej z kopalni1 lub tanie długoterminowe kredyty). Z kolei zakłady, które nie mają systemu odsalania, musiałyby obowiązkowo mieć system retencyjno-dozujący.

Istotne jest także wprowadzenie nakazu wstrzymywania zrzutu ścieków w okresach suszy, a także przy wysokim stężeniu chlorków i siarczanów, tak by nie dochodziło do tzw. efektu skumulowanego, zwłaszcza przy bardzo niskim stanie wód.

 

Opracowanie merytoryczne: Katarzyna Czupryniak, Specjalistka ds. Ochrony Ekosystemów Wodnych

Redakcja: Ewa Paluszkiewicz, Specjalistka ds. Komunikacji

Materiały źródłowe:
1 Koalicja Ratujmy Rzeki
2 http://www.ratujmyrzeki.pl/270-skonczmy-z-parasolem-ochronnym-dla-zakladow-zrzucajacych-sol-do-rzek