07 lipca 2026

Europa coraz szybciej usuwa zbędne zapory z rzek. To nie chwilowa moda, ale jeden z najważniejszych trendów we współczesnej ochronie przyrody. Najnowszy raport Dam Removal Europe (DRE)1 pokazuje, że tylko w 2025 roku zniknęło przynajmniej 603 barier w 21 krajach, przywracając łączność ekologiczną na ponad 3740 km rzek.

To o 11% więcej niż rok wcześniej (542 bariery) i już szósty z rzędu rok wzrostu liczby usuwanych przegród. Liderami usuwania zapór w 2025 r. zostały: Szwecja (173 bariery), Finlandia (143) i Hiszpania (109). Do grona państw przywracających rzekom naturalny charakter dołączyły również Islandia i Macedonia Północna. Łącznie takie działania prowadzi już 29 krajów.

A Polska? Niestety w 2025 roku nie usunięto u nas ani jednej bariery migracyjnej. Rok wcześniej zlikwidowano dwie, a dwa lata wcześniej cztery. Zamiast podążać za europejskim trendem, coraz bardziej się od niego oddalamy.

Nie tylko wielkie zapory

Kiedy myślimy o zaporach, często wyobrażamy sobie ogromne betonowe konstrukcje. Tymczasem większość przeszkód na europejskich rzekach to niewielkie progi, jazy czy przepusty pod mostami. Właśnie one stanowiły zdecydowaną większość usuniętych barier w ubiegłym roku – aż 78% miało mniej niż dwa metry wysokości.

To właśnie takie niepozorne przeszkody skutecznie blokują migrację ryb i zaburzają naturalne funkcjonowanie całych ekosystemów. Szwecja swój rekord osiągnęła głównie dzięki likwidacji wielu budowli poniżej mostów, kiedyś stosowanych głównie do spławu drewna.

zdjęcia przed i po usunięciu zapory w Szwecji

Z przykładów większych budowli można wskazać likwidację 6 m wysokości zapory w Norwegii.  Próg przy starej elektrowni wodnej usunęła w tym roku również Islandia (Ytri-Hraundalur na rzece Mesá), a tego typu budowle są też licznie usuwane w Hiszpanii, np. w Kraju Basków na rzece Deba w ramach programu finansowania MERLIN.

Dlaczego Europa usuwa bariery na rzekach?

Według danych DRE, na europejskich rzekach znajduje się aż 1,2 miliona barier. Wiele z nich od dawna nie spełnia swojej funkcji, a jednocześnie szkodzi przyrodzie. Unia Europejska postawiła sobie ambitny cel: do 2030 roku przywrócić 25 tysięcy kilometrów swobodnie płynących rzek. Jakie z tego płyną korzyści?

1. Swobodnie płynąca rzeka to taka, w której woda, ryby, osady denne i organizmy mogą przemieszczać się bez sztucznych przeszkód. Najczęściej mówi się o łososiach czy trociach, ale prawda jest taka, że niemal wszystkie gatunki ryb odbywają mniejsze lub większe wędrówki. Każdy próg może przerwać ich naturalny cykl życia.

2. Usuwanie starych piętrzeń poprawia bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, ogranicza ryzyko awarii zniszczonych budowli i zmniejsza wysokość lokalnych fal powodziowych. Przykładem jest likwidacja jazu San Marcos w Hiszpanii na rzece Bernesga, która jednocześnie poprawiła stan rzeki i zwiększyła bezpieczeństwo mieszkańców.

zdjęcia przed i po usunięciu zapory w Leon w Hiszpanii

3. To także kwestia bezpieczeństwa ludzi. Z pozoru niewysokie piętrzenia na rzekach, niezależnie od ich stanu technicznego, bywają śmiertelnie niebezpieczne dla kajakarzy, osób pływających na SUP-ach czy kąpiących się. Poniżej nich pod wodą tworzy się tzw. prąd wsteczny – niewidoczna pułapka, z której bardzo trudno się wydostać. W USA są specjalne rządowe strony poświęcone niebezpieczeństwu tzw. Low-head dams. Również w Polsce doszło do wielu tragicznych wypadków związanych z takimi budowlami.

4. Chłodniejsza rzeka to zdrowsza rzeka. Piętrzenia zatrzymują wodę, tworząc niewielkie zbiorniki, które szybciej się nagrzewają. W dobie coraz częstszych fal upałów nawet wzrost temperatury o jeden czy dwa stopnie może mieć ogromne znaczenie. Cieplejsza woda oznacza trudniejsze warunki do tarła ryb, większe ryzyko śnięć organizmów wodnych, rozwój glonów i pogorszenie jakości wody. Badania prowadzone w 2014 r. na mazowieckich rzekach Jeziorce i Rządzy wykazały, że poniżej pojedynczych piętrzeń temperatura latem (w lipcu i sierpniu) potrafiła być nawet o 2°C wyższa, co mogło negatywnie odbyć się na tarle ryb (Łaszewski 2015). Dodatkowo zbiorniki powodują większe parowanie, co pogarsza bilans wodny całych zlewni. Wraz ze zmianami klimatu, podgrzewanie wód i parowanie to zjawiska coraz bardziej negatywnie wpływające na rzeki, w tym na ich jakość jako źródło wody pitnej. Usuwanie piętrzeń tego typu wpisuje się w nowoczesne działania na rzecz adaptacji do zmian klimatycznych. 

5. Usunięcie piętrzenia przywraca nie tylko swobodną migrację ryb, ale i naturalny, swobodny transport osadów dennych i rumoszu, co przeciwdziała erozji dennej poniżej usuwanego piętrzenia i może ograniczać erozję w ogóle. Poniżej zapór często występuje zjawisko „głodnej wody”, która ze względu na nagły spadek i brak utraty energii na transport osadów jeszcze mocniej eroduje brzegi rzek, co może powodować zagrożenia dla infrastruktury.

Nie każda elektrownia wodna jest dobrym rozwiązaniem

Coraz więcej europejskich krajów decyduje się również na likwidację starych elektrowni wodnych, których modernizacja jest nieopłacalna lub zbyt kosztowna. W wielu przypadkach produkują one niewielkie ilości energii, a jednocześnie powodują poważne szkody dla przyrody. Wtedy alternatywą może być wykup np. przez organizacje ekologiczne i usunięcie takiego piętrzenia.

Dlaczego Polska zostaje w tyle?

Główną przyczyną tego, że w Polsce praktycznie nie usuwa się w ostatnich latach piętrzeń na rzekach jest struktura zarzadzania wodami i podejście do tego tematu głównej jednostki zajmującej się administrowaniem wodami płynącymi – PGW Wody Polskie. Pomimo wymogów jakie w tym zakresie nakłada wspomniany wcześniej NRL (rozporządzenie UE), a także zapisów Ramowej Dyrektywy Wodnej i innych wymogów środowiskowych, w tym dla gatunków chronionych w ramach sieci Natura 2000, usuwanie zbędnych barier nie jest dla rządzących priorytetem i zmiany rządów w tym zakresie w praktyce nie przynoszą żadnej zmiany podejścia.

Największym problemem zdaje się być przynależność wód do Ministerstwa Infrastruktury, a nie do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Zamiast analizować możliwość likwidacji niepotrzebnych piętrzeń, Wody Polskie w ostatnich latach sukcesywnie odbudowują stare i często zniszczone piętrzenia. Na przełomie 2025/2026 instytucja ta zaczęła też intensywnie wspierać ideę budowy małych elektrowni wodnych2.

Polska ma bardzo niski potencjał rozwoju hydroenergetyki, a produkcja obecnie wynosi średnio 2 TWh rocznie i w ostatnich latach się nie zmienia. Natomiast udział produkcji z innych źródeł OZE jak wiatr czy PV to już odpowiednio 24,5 TWh i 15,2 TWh (dane za 2024 r.) i stale rośnie. Tym bardziej dziwi rządowe wsparcie dla tej gałęzi energetyki i priorytet budowania nowych MEW (o bardzo niewielkiej mocy) niż raczej – rozbierania niepotrzebnych barier na rzekach.

WWF działa – i pokazuje, że można

Na szczęście także w Polsce pojawiają się dobre przykłady. W tym roku fundacja WWF Polska wsparła organizację wędkarzy i przyrodników Stowarzyszenie Małopolska Ochrona Wód i uczestniczyła w odtworzeniu ciągłości rzeki Sanka, która w Krakowie dopływa do Wisły. Aż sześć barier w postaci progów zostało zniwelowanych za pomocą nasypania poniżej pryzm żwirowych i powstania w ten sposób łagodnych bystrzy zamiast pionowego spadku. Jest to rozwiązanie tańsze niż całkowite usuwanie barier i mniej problematyczne jeśli chodzi o zezwolenia i dodatkowe badania środowiskowe. Efekt jest podobny – drożna rzeka dla ryb i innych organizmów wodnych, co więcej dobrze wykonane bystrza mogą stać się dogodnymi miejscami tarła np. dla minogów, czego mamy już potwierdzenie na Sance. Całkowite usunięcie barier miałoby oczywiście inne zalety – trwałość i brak konieczności wykonania ewentualnych dodatkowych prac w przyszłości. Jednak, jak wskazaliśmy wcześniej, całkowite usuwanie barier na rzekach w Polsce wymagałoby zmiany podejścia władz.

renaturyzacja Sanki - przed i po

W 2024 informowaliśmy was o przywróceniu możliwości migracji na rzece Jemielnicy, a rok później do rzeki powróciło wiele gatunków ryb, w tym m.in. miętus czy kiełbie.

To pokazuje, że czasem niewielka zmiana wystarczy, by rzeka odzyskała swój naturalny rytm. Mamy nadzieję, że podobnych projektów będzie w Polsce coraz więcej, a przywracanie rzek do życia stanie się standardem, a nie wyjątkiem.

 

Przypisy:
1 Dam Removal Europe (DRE) to koalicja sześciu organizacji: WWF, The Rivers Trust, The Nature Conservancy, European Rivers Network, Rewilding Europe oraz Wetlands International Europe. Celem DRE jest przywrócenie swobodnego przepływu rzek i strumieni w Europie. Pełny raport DRE do pobrania: https://damremoval.eu/wp-content/uploads/2026/05/DRE-Progress-Report-2025.pdf 
2 http://www.ratujmyrzeki.pl/297-elektrownie-wodne-czy-odtwarzanie-przyrody