11 czerwca 2026

Na Sance pod Krakowem miała miejsce niezwykła akcja. Wędkarze, przyrodnicy i społecznicy ze Stowarzyszenia Małopolska Ochrona Wód i Środowiska, we współpracy z Fundacją WWF Polska przez kilka dni naprawiali skutki dawnych regulacji brzegów rzeki. Na rzece zniknęło pod wodą sześć progów, które od lat przecinały koryto. Tym samym część rzeki odzyskała naturalny nurt, przyjazny rybom i innym organizmom wodnym.

Dla ryb nawet niewielki próg może być jak mur przecinający autostradę. Utrudnia migrację, ogranicza dostęp do miejsc tarła i dzieli rzekę na odizolowane fragmenty. Na Sance do usunięcia było sześć takich barier.  

Prace, za zgodą Wód Polskich i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, odbywały się na fragmencie Sanki powyżej Krakowa, w okolicach wsi Cholerzyn. Nie było burzenia betonowych progów. Zamiast tego wykorzystano sprytne rozwiązanie: poniżej przeszkód usypane zostały pryzmy ze żwiru i kamienia wapiennego. Do prac zużyto aż 200 ton materiału: 100 ton żwiru i 100 ton kamienia wapiennego. W rezultacie woda podniosła się, przykryła beton i utworzyła łagodniejsze przejścia. Powstały nowe siedliska dla bezkręgowców, miejsca rozrodu ryb i bardziej naturalne fragmenty koryta. Jednym słowem fragmenty rzeki, które znów zaczynają działać jak prawdziwy ekosystem.

Przez lata Sankę prostowano i podporządkowywano ludzkim potrzebom. W wyniku regulacji i wyprostowania na rzece pojawiły się progi.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wydawało się, że najlepsza rzeka to rzeka posłuszna człowiekowi – wyprostowana, uregulowana i zamknięta w betonowych ramach. Dziś wiemy, że taka „naprawa” często oznaczała kłopoty dla ryb, bezkręgowców i całego rzecznego ekosystemu. – podkreśla Robert Waradzyn, ekspert ds. renaturyzacji WWF Polska. 

Rzeka Sanka przed i po
Próg na rzece
Udrażnianie przy użyciu koparki
Udrażnianie przy użyciu koparki
Udrażnianie przy użyciu koparki
Udrażnianie rzeki
Udrożniona rzeka

To mały krok dla rzeki, za to znaczący sygnał, że błędy sprzed dekad można naprawiać. Nawet tam, gdzie beton wydawał się już nieodwracalną częścią krajobrazu.

Renaturyzacja nie zawsze oznacza wielomilionowe inwestycje i ciężki sprzęt. Czasem zaczyna się od lokalnej inicjatywy, wiedzy przyrodniczej i grupy ludzi, którzy chcą przywrócić rzece choć kawałek jej naturalnego charakteru. Inwestycja na Sance kosztowała blisko 50 tysięcy złotych.

Całkowite usunięcie progów na rzece byłoby bardzo kosztowne. Nasz niskobudżetowy projekt pozwolił uzyskać podobny efekt, mniejszymi nakładami - finansowymi, czasowymi i logistycznymi. Poprawiliśmy stan ekologiczny tej uregulowanej rzeki, bo z doświadczenia wynika, iż żwir w rzece podgórskiej to wspaniałe siedlisko dla bezkręgowców i tarliska dla ryb litofilnych - wskazuje Robert Waradzyn ekspert ds. renaturyzacji.

A gdyby każda uregulowana rzeka w Polsce dostała podobną szansę? Być może ryby wróciłyby tam, gdzie od dawna ich nie ma, a rzeki znów zaczęłyby pełnić swoją najważniejszą funkcję - być żywymi ekosystemami, a nie tylko kanałami do odprowadzania wody.

Do tej pory na Sance wędkarze i wolontariusze wykonali tarliska dla pstrągów, posadzili rośliny wodne i nadbrzeżne, a także tworzyli mikrosiedliska.  

Redakcja: Ewa Paluszkiewicz, starsza specjalistka ds. komunikacji