MENU
17 czerwca 2026
W pierwszej połowie czerwca deszczowych dni nie brakowało. Tymczasem naukowcy od lat alarmują, że problem wcale nie zniknął. Dziś nie chodzi już tylko o to, ile deszczu spada z nieba. Problemem od dawna jest to, jak długo woda zostaje z nami. Bo choć woda spada na powierzchnię ziemi, to równie szybko dociera do rzeki i odpływa ze zlewni. Niezmiennie brakuje systemowych działań, by zatrzymać wodę w krajobrazie jak najdłużej.
Powódź jest głośna, susza niszczy po cichu
Powodzie natychmiast przyciągają uwagę ludzi swoją gwałtownością. Potrafią w kilka minut pozbawić człowieka dorobku jego życia. Susza z drugiej strony rozwija się w sposób cichy i systematyczny. Kumulacja postępującego deficytu wody prowadzi ostatecznie do równie nagłych i nie mniej dramatycznych w skutkach kryzysów co powodzie. Zwlekanie z wdrożeniem działań zapobiegawczych do tego momentu drastycznie ogranicza możliwości skutecznej i opłacalnej adaptacji.
Statystyki z ostatnich miesięcy obrazują skalę wyzwania. Zgodnie z raportami IMGW-PIB tegoroczny marzec charakteryzował się bardzo wysokimi temperaturami. Kwiecień w Polsce został sklasyfikowany jako miesiąc chłodny w odniesieniu do norm z wielolecia. Równocześnie w ujęciu globalnym zapisał się on jako czwarty najcieplejszy kwiecień w historii pomiarów.

Pod względem opadów kwiecień w naszym kraju okazał się miesiącem skrajnie suchym. Zimowe opady śniegu nie zrekompensowały tych niedoborów. Klimatyczny bilans wodny, oznaczający różnicę między opadem a parowaniem, przyjmował w marcu i kwietniu na terenie niemal całego kraju wartości ujemne - więcej wody parowało z danego terenu niż spadło tam deszczu, co oznacza brak wody i rozwój kolejnych etapów suszy.
Aktualne mapy na stronach IMGW-PIB również potwierdzają ten trend. Większość rzek, zwłaszcza w Polsce centralnej, mierzy się z niskimi stanami wód. Państwowa Służba Geologiczna natomiast w majowym ostrzeżeniu objęła 14 z 16 województw stanem zagrożenia z powodu prognozowanej na czerwiec tak zwanej niżówki hydrogeologicznej (ostatniego stadium suszy) - wskazuje Dorota Serwecińska, specjalistka ds. ochrony ekosystemów rzecznych.
Skuteczna adaptacja? Tylko dzięki przyrodzie
Skuteczna adaptacja do zmian klimatu i jej skutków wymaga wdrażania systemowych, efektywnych i kompleksowych rozwiązań dla całej zlewni. Podstawą tych działań są rzetelne analizy z naciskiem na retencję krajobrazową i renaturyzację dolin rzecznych. Przykłady z Polski dowodzą skuteczności takiego podejścia. W dorzeczu Drawy przeprowadzono na szeroką skalę odbudowę naturalnej struktury koryt z wykorzystaniem pryzm żwirowo-kamiennych, co optymalizuje spływ wody. Uzupełnieniem tych działań w przestrzeni miejskiej pozostaje rozwój błękitno-zielonej infrastruktury, w tym ogrodów deszczowych czy zielonych dachów, pozwalających aglomeracjom funkcjonować na kształt chłonnej gąbki - chłonąć wodę podczas deszczu i oddawać ją wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Aby ułatwić samorządom wdrażanie takich rozwiązań, WWF Polska przygotowało poradnik „Naturalna retencja - poradnik i przykłady działań dla samorządów”. To praktyczny zbiór inspiracji i sprawdzonych metod magazynowania wody – zarówno w miastach, jak i na terenach podmokłych, leśnych, rolniczych czy w dolinach rzecznych.
Bobrzy sojusznik w walce z suszą
W procesie odtwarzania zasobów wodnych natura dostarcza nam potężnych sojuszników. Bobry pełnią funkcję inżynierów ekosystemów, budując sieci rozlewisk i mokradeł pracujących jako całodobowe, sprawne mechanizmy retencyjne. Szwajcarskie badania dowodzą, że pojedynczy system stworzony przez te zwierzęta potrafi pochłonąć do 146 ton dwutlenku węgla rocznie, odkładając go w warstwach cennego torfu.
Siedliska bobrów w Polsce magazynują setki milionów metrów sześciennych wody, obniżając ryzyko pożarów i nawadniając glebę. Działalność tych zwierząt bywa co prawda źródłem lokalnych wyzwań, takich jak podtopienia czy uszkodzenia infrastruktury, jednak zamiast traktować je jak problem, coraz częściej wdraża się rozwiązania pozwalające na korzystną koegzystencję. Odpowiednie zabezpieczenia wałów i stosowanie siatek ochronnych pozwalają czerpać korzyści z darmowej retencji, minimalizując jednocześnie ewentualne straty i konflikty.
Nie dajmy wodzie “uciec”
Kluczowym pytaniem staje się nie „Czy będzie padać?”, ale: „Co zrobimy z wodą, gdy już spadnie?”. Od odpowiedzi na nie zależy nasza przyszłość, w tym bezpieczeństwo żywnościowe w kontekście zasobów wodnych, a nie tylko stan naszej przyrody. Musimy zacząć widzieć te kluczowe związki już teraz. Rozwiązania istnieją:
- zatrzymywanie wody w krajobrazie;
- odtwarzanie mokradeł;
- renaturyzacja rzek;
- ochrona naturalnych dolin rzecznych
To właśnie one pomagają zamienić krótkotrwały deszcz w zapas wody na długie tygodnie. Bo w walce z suszą liczy się nie tylko deszcz. Liczy się każda kropla, którą uda się zatrzymać.
Zarządzanie zasobami wodnymi polega na strategicznej ochronie całych zlewni. Gospodarka wodna wymaga konsekwentnego zatrzymywania wody w krajobrazie i renaturyzacji rzek w każdym możliwym miejscu. Warto oprzeć bezpieczeństwo hydrologiczne kraju na tych naturalnych, sprawdzonych fundamentach.
Opracowanie merytoryczne: Dorota Serwecińska, Starsza Specjalistka ds. Ochrony Ekosystemów Rzecznych
